Oparzenia słoneczne – nie lekceważ profilaktyki podczas opalania

Z różnych powodów zdarza się nam lekceważyć oparzenia słoneczne. Z reguły traktujemy je jako zaczerwienienia, nieodłączną część opalania się. Gdy pojawiają się pierwsze silniejsze promienie słońca, zamiast rzucać się na nie jak na słodycze po Wielkim Poście, powinniśmy zadbać o odpowiednią ochronę.

Czerwone miejsca, świąd lub pieczenie, obolały i rozpulchniony naskórek – dla większości miłośników kąpieli słonecznych to nieodłączny koszt pierwszego dnia na plaży. Popularne spieczenie na raczka wcale nie musi być obowiązkowym punktem letnich wywczasów. Największym wrogiem naszej skóry wcale nie jest słońce, tylko niefrasobliwość.

Oparzenia słoneczne nie wejdą ci w paradę, jeśli zastosujesz się do tych kilku reguł

Można oddać się wakacyjnej bezmyślności na plaży, ale pod warunkiem, że wcześniej użyjemy głowy, by odpowiednio zaplanować swój romans z promieniami słońca. Przede wszystkim trzeba znaleźć najlepszy dla naszej skóry krem lub mleczko z filtrem UV, dobierając jego wysokość do efektu opalania, jaki chcielibyśmy osiągnąć. Przed użyciem na całe ciało warto wykonać próbę np. na przedramieniu i sprawdzić efekt, przy okazji dowiadując się, czy kosmetyk nas nie uczuli. Zaplanujmy plażowanie po obiedzie, gdy promienie słoneczne padają ukośnie i nie są już tak ostre. Podczas pobytu na plaży pijmy dużo wody i osłońmy głowę. Nie eksponujmy od razu na promienie części do tej pory nieopalonych, jak brzuch czy plecy. Jeśli trzeba, opalajmy się krótkimi seriami, zasłaniając się np. cienkim szalem lub pledem.

Co na oparzenia słoneczne? Kilka porad dla mądrych po szkodzie

Co zrobić, gdy po kilku godzinach pobytu na plaży zaczniemy odczuwać skutki naszej niefrasobliwości? Warto mieć pod ręką preparat na oparzenia słoneczne, zawierający alantoinę lub D-panthenol. Dobrym pomysłem jest okład z maślanki, kefiru lub zsiadłego mleka, który złagodzi ból i nawilży obolałe miejsce, zapobiegnie też powstawaniu pęcherzy surowiczych. Gdy te się pojawią, mamy do czynienia z oparzeniem II stopnia i powinniśmy skontaktować się z lekarzem, podobnie jak w przypadku stopnia III, z uszkodzeniem wewnętrznych warstw naskórka i hipotermią. Nawet po powrocie z wakacji warto zgłosić oparzenia słoneczne dermatologowi. Po incydencie, w miejscach podrażnionych pojawiają się zmiany barwnikowe. Warto sprawdzić, czy żadna z nich nie jest początkowym stadium czerniaka, jednego z najgroźniejszych nowotworów.